Jakie masz marzenie?

Masz takie marzenie, które chodzi za Tobą od jakiegoś czasu? Może od lat szkolnych czy dzieciństwa? Chciałeś kiedyś czegoś bardzo, ale do tej pory mówisz sobie: „kiedyś”, „przyjdzie jeszcze czas”, „jeszcze nie teraz”?

I co, chcesz później mówić wnukom, że zabrakło Ci odwagi, żeby zrobić to, o czym marzysz? Czy raczej wolisz wspominać z błyskiem w oku to, co sprawiło, że poczułeś wreszcie, że żyjesz?

Bo życie dzieje się tu i teraz! Jutra może nie być.

Od pewnego czasu przestała mnie satysfakcjonować praca, która kiedyś była dla mnie bardzo ważna. Znudziła mi się w takiej formie. Zaczęło mi przeszkadzać to, co wcześniej po prostu ignorowałam. Dostrzegłam też, że otacza mnie parę osób, które nienawidzą innych. Które sprzedały by każdego za garść srebrników, mając na twarzy wielki fałszywy uśmiech. Z politowaniem patrzyłam na wybryki nowobogackich królewien bez klasy, które naiwnie myślały, że ktoś szanujący się będzie im klaskał w rytm. Podjęłam pewne decyzje, by to wszystko naraz zmienić, pewne rozmowy były już za mną. Coś się w temacie powoli ruszało. I wtedy stało się coś bardzo zaskakującego… padła całkiem inna propozycja. Taka, której się nie spodziewałam. A skoro stało się to w tak kluczowym momencie – czemu nie spróbować… :) No i jestem tu, gdzie jestem. Mam czas dla siebie, dla bliskich i satysfakcję z pracy, w której ważny jest drugi człowiek, a nie marka jego samochodu. Atmosfera sprzyja rzetelnemu wykonywaniu swoich obowiązków – tak, jak lubię. I każdy jest zadowolony :)

Niektóre zmiany wymagają cierpliwości. Do wielu dojrzewamy latami. To nie jest tak, że jak sobie postanowimy we wtorek zmienić pracę, to w środę już będziemy mieć nową. Pewne rzeczy wymagają czasu, bo nie na wszystko jest akurat dobry moment. A wszystko na tym świecie musi ze sobą grać. Tylko nam, zapatrzonym w swój mały ogródek, wydaje się, że jesteśmy najważniejsi i wszystko powinno dostosować się do naszych zachcianek. A przecież jesteśmy częścią ogromnej układanki, w której jedne wydarzenia prowokują inne. Jeśli jeden kawałek puzzli nie będzie pasował, to nie stworzymy z tego dobrego obrazka. Tu trzeba się wykazać zaufaniem, że wszystko w swoim czasie. Ale dążąc do celu, przybliżamy się do niego, pomagamy losowi. Warto więc wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć zmiany od siebie, swojego nastawienia, podjąć konkretną decyzję i dać sobie czas na jej realizację.

Druga sprawa – rok temu w lutym byłam w salonie Yamahy. Wrzuciłam na Facebook zdjęcie czerwonego motocykla z komentarzem, że kupię sobie taki „rower” na wiosnę przyszłego roku. O, coś takiego:

Kompletnie nie wiedziałam jeszcze, za co go kupię (bo ten sport do najtańszych nie należy, a ciągle są ważniejsze wydatki) i czy to w ogóle ma sens. Zapomniawszy kompletnie o moim facebookowym postanowieniu, w kwietniu tego roku zaczęłam czynić starania, żeby spełnić to moje marzenie z dzieciństwa. I pieniądze się na ten cel znalazły (m.in. przez chwilowe zmiany priorytetów), i osoby chętne do pomocy również…

Motocykl miał być w maju, tuż przed długim weekendem. Nie wyszło – teraz widzę, że może i dobrze. Byłam momentami już zrezygnowana. Ale się nie poddałam, pomimo tego, że z pewnych powodów naprawdę nie było dla mnie łatwe techniczne zorganizowanie tego przedsięwzięcia. Ale gdzieś tam w sąsiednim mieście czekała na mnie śliczna czerwona honda. Powiedziałam sobie, że jak teraz nie kupię, to zapomnę jak się jeździ i moje marzenie pójdzie w kąt. I wiecie co? Właśnie ją mam! ;) Teraz rozważam zabranie jej na pewien ciekawy wyjazd…

Jeśli będziesz czekać na idealną chwilę czy idealną osobę u boku, żeby móc spełnić swoje marzenie czy gdzieś pojechać, to możesz tak sobie czekać do końca życia. Idealne momenty nie przychodzą same jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Je się tworzy. Mniej lub bardziej świadomie. A często nawet jedną odważną decyzją – tu i teraz. A jeśli masz już w sobie decyzję, to świat Ci będzie sprzyjał. Nic Cię nie powstrzyma, sprawdź!

No to teraz Twoja kolej: jakie masz marzenie?

Jak widzisz jego realizację?

Co musisz zrobić, żeby osiągnąć swój cel? Ile kroków przed Tobą? Wylicz je sobie. Ile czasu na to potrzebujesz? Określ konkretnie.

Czy jest jeszcze jakiś awaryjny sposób spełnienia tego marzenia, gdyby jednak okoliczności się zmieniły?

A może da się zrobić to jeszcze prościej (i nadal uczciwie)?

Bierz się zatem do roboty! Dziś, a nie za tydzień. Usiądź, wstępnie przeanalizuj, a potem chwyć za słuchawkę czy przeszukaj internet. Rozmawiaj z ludźmi, bo są ogromną inspiracją i kopalnią wiedzy. Ale unikaj marudzących pesymistów, bo zawsze będą ciągnęli w dół i nie zrozumieją Twojego entuzjazmu. Do dzieła!

I nie chrzań, że się nie uda. To się nie ma „udać” – TY masz to zrobić, bo to TWOJE życie i TWOJE marzenie.

Powodzenia :)

.

****

P.S.

Pozdrawiam przy okazji tych, którzy niezmiennie są zdziwieni, że konsekwentnie realizuję swoje plany i spełniam marzenia. Bo zapewne myśleli, że ja sobie tak tylko mówię, że bym chciała to czy tamto. Bo przecież wszyscy tak robią – gadanie, roztaczanie cudownych wizji a następnie wymyślanie potencjalnych przeszkód i problemów na własne usprawiedliwienie. I to ciągłe niezadowolenie z życia. I zazdrość, że inni mają lepiej albo że mają cokolwiek w ogóle… A ja jednak pozostanę przy swoim – if you can dream it, you can do it! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *