Kreteński pomysł na wakacje (2)

Każda dobra przygoda zawiera chwile grozy.

IMG_8517Ucieszyliśmy się niezmiernie z informacji biura podróży, że godziny lotu zostały przesunięte i wracamy dopiero o 21, nie zaś prawie dobę wcześniej. Rezydentka jednakże zapewniła, że na tę okoliczność przyjdzie nam dwa dni wcześniej do pokoju (!) faks. Trochę mnie to zdziwiło, ale stwierdziłam, że może mam za mały rozumek, żeby ogarnąć, jak z małej pojedynczej słuchawki zamontowanej na nocnym stoliku wycisnąć kartkę papieru. Ale przecież technika poszła już dawno do przodu…

To był dziwny dzień, pogoda znacznie się popsuła. Nie żeby jakoś zimno było, ale zerwał się wiatr, który napędził nad zatokę Mirabello mnóstwo burzowych chmur. Burze są fajne! Po południu poszliśmy do hotelowej tawerny po pizzę, udało mi się przekonać kucharza, żeby zrobił ją na wynos, argumentując to tym, że chcemy obejrzeć film i dlatego pizza nam jest potrzebna w pokoju, a nie w tawernie.

Pięknie pachnącą pizzę „Special” przyniosłam po 40 minutach do pokoju. Przechodząc przez kolejne pagórki pozostawałam w kręgu zainteresowań okolicznych kotów, które chyba doskonale zdawały sobie sprawę, że byle czego nie niosę. A wspomnieć wypada, że hotel funkcjonuje w ten sposób, że na wzgórzu znajduje się całe swego rodzaju miasteczko hotelowe, gdzie rozsiane są: recepcja, restauracja, bar, basen, sklep, tawerna oraz niewielkie budynki, a w każdym znajduje się kilka pokoi. Zasadniczo wejścia do poszczególnych pokoi są bezpośrednio z zewnątrz, dlatego też, gdy nastał wieczór, wiatr huczał i trzaskał okiennicami, zrobiło się jakoś tak dziwnie. Ale nie ukrywam, że byłam tak bardzo ciekawa zakończenia filmu, w którym główny bohater miał dziwny dar i do tego zabijał, a nikt nie znał jego twarzy, że zwyczajnie czułam się nieswojo.

IMG_8627+

Film miał dość tajemniczy finał, usiedliśmy więc przy romantycznym świetle z kubkiem gorącej herbaty i żywo rozmawialiśmy na temat dość ciekawego zakończenia świeżo obejrzanego thrillera. Było po 22:00, za oknem słychać było świst wiatru, raz po raz skrzypiały drewniane okiennice, u góry ktoś zapomniał je przymocować, więc trzaskały co parę minut. Na dworze panowała ciemność, która złowieszczo przebijała nam się przez okna. Nagle usłyszeliśmy skrobanie do drzwi. Zamarłam w bezruchu.

Postanowiliśmy pójść sprawdzić, skąd ten hałas, tym bardziej, że nie było słychać, żeby ktokolwiek z sąsiadów wracał do pokoju. Misiek otworzył drzwi, panował mrok, usłyszeliśmy tylko trzaśnięcie drzwi samochodu i szybki jego odjazd. Pod pokoje do prowizorycznego korytarza otwartego na zewnątrz wiatr przyprowadził mnóstwo roślinnych śmieci. I złożoną kartkę, wyglądającą jak anonim. Naoglądałam się filmów grozy i w asyście swojego nieustraszonego mężczyzny postanowiłam zobaczyć, czym nas uraczono w podrzuconym anonimie. Nie wierzyłam bowiem w przypadek, tym bardziej gdy zobaczyłam wypisany pospiesznie niebieskim długopisem numer naszego pokoju. Wszystko wyglądało bardzo dziwnie, jednak po chwili sprawa się wyjaśniła. Na kartce widniała tabela z rozkładem lotów powrotnych. No, to teraz przynajmniej wiemy, jak przychodzi faks o pokoju.

Tamtej nocy chyba nie zmrużyłam oka.

1 thoughts on “Kreteński pomysł na wakacje (2)

  1. lekki dreszczyk emocji zawsze spoko :) … i te skrzypiące okiennice ;D
    miło poczytać relacje z wakacji

    Summer’2015 Trzy Stawy and Muchowiec pozdrawiają ;)

    do zobaczenia !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.