Razem nie będzie nas

DziBenek mali górnicyeń rozpoczął się od natarczywego hałasu budzika, na dworze panował mrok, a jesienna mgła oplatała przytulone domy na jednym ze śląskich osiedli. Mężczyzna koło trzydziestki, spiesząc się do pracy, prawie zapomniał o przygotowanym przez żonę śniadaniu. Wychodząc jeszcze uścisnął ukochaną Natalię, a swoją małą córeczkę Olę pocałował w czoło jak zawsze bardzo delikatnie, aby jej nie obudzić. Za godzinę rozpoczynał pracę.

Czytaj dalej