There are no accidents

Piękną mamy zimę tej wiosny! ;)

Wczorajsze śnieżynki lecące z nieba sprawiły, że cieszyłam się jak szczeniak, który pierwszy raz zobaczył śnieg. Bo niby czemu nie – trochę radości w te dzikie deszczowe dni nie zaszkodzi. A tu nie dość, że pogoda smętno-depresyjna, to jeszcze plany wszelkiego rodzaju posypały się jak tynk ze ściany w kontakcie z moim królikiem Stefanem.

Miało być odkrywanie Chorwacji. I choć był to totalnie odjechany pomysł, stworzony w grypowej gorączce, to bardzo szybko wszystko wstępnie ogarnęłam (z małą pomocą… chociaż nie – z ogromną;), rezerwacja noclegów kilka metrów od samego serca Trogiru była zatwierdzona, nawet auto przeszło specjalny przegląd. A w garażu miała już do tej pory stać śliczna biała honda na dwóch kółkach, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. W każdej chwili byłam gotowa robić przelew i brać. Ale w międzyczasie wydarzyło się tyle różnych zaskakujących rzeczy, że ostatecznie poskładało się to w jedną wielką nicość. Wszystkie sprawy trzeba przesunąć w czasie. Wygląda więc na to, że zbliżający się 9-dniowy „weekend majowy” będzie stanowił dla mnie niespodziankę, choć znając moje głupie pomysły, nudno nie będzie. Najwyżej jak się nic ciekawego nie będzie działo, to pójdę do pracy… ;)

.

Tak sobie pomyślałam: kurde, czemu?!

I dziś mnie naszła znów taka refleksja, która czasem pojawia się nieproszona, a zawsze pozwala mi zaakceptować życie jakim jest i ruszyć dalej bez żalu i pretensji do świata, że coś nie jest takie, jak bym chciała: nic się nie dzieje bez przyczyny. Wszystko ma swój czas i swoje miejsce.

Może do Chorwacji powinnam pojechać w innych okolicznościach? W innym miesiącu? Może honda musi zaczekać na lepszą pogodę, żeby normalnie przyjechać na kołach? A może jednak trzeba wybrać inną? Pewnie bez sensu, ale tak sobie to tłumaczę… A podobno jeśli coś jest głupie i działa, to wcale nie jest głupie… ;)

A i tak – jak coś ma być, to będzie.

I polecam wam takie podejście. Nie udało się, to trudno. Może później przyjdzie na to odpowiednia pora. A na razie trzeba żyć dalej i próbować innych rzeczy.

W końcu tyle pięknych chwil jeszcze czeka!

Oby. :)

W każdym razie jestem wstępnie gotowa na sezon na własnym moto ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *