Dobrý den, Praha!

img_2497Pojedźmy na weekend do Pragi! Teraz, zaraz, już.

Decyzja została podjęta dość spontanicznie, zaledwie kilka dni przed wyjazdem. Zamówiliśmy bilety na Leo Express (klasa biznes była niewiele droższa a warunki o niebo lepsze). Nasza podróż rozpoczęła się w piątek nad ranem. Leo-autokar zabrał nas do Bohumina i tam przesiedliśmy się na Leo-pociąg. Już w autobusie była zorganizowana klasa biznes w ten sposób, że odstępy między siedzeniami były dwa razy większe, a na dzień dobry dostaliśmy napój Kofola, sok pomarańczowy i wodę. W pociągu mieliśmy osobny przedział (na 20 osób, ze skórzanymi rozkładanymi fotelami i mnóstwem miejsca na nogi), do którego była specjalnie dedykowana jedna osoba z obsługi. Od razu otrzymaliśmy kawę/herbatę i śniadanie – wszystko w cenie biletu. A był dość ciekawy wybór. Kilkugodzinna podróż w takich warunkach to czysta przyjemność!

 img_20161111_065601

????????????????

Gdy już dotarliśmy do Pragi i zostawiliśmy bagaże w przechowalni, ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Pierwsze moje wrażenie nie było najlepsze. Czułam się trochę jak w Krakowie – nic szczególnego a tyle ludzi. Nawet Most Karola jakoś mnie nie zachwycił. Kompletnie nie czułam klimatu miasta, cały czas mając wrażenie, że gdzieś to już widziałam – i to nie raz.

A może to ten chłód na dworze sprawił, że Pragę odebrałam chłodno.

To, co mnie zaskoczyło od razu po wyjściu z pociągu, to fakt, że na dworcu nie ma gdzie usiąść. Ławek trzeba się nieźle naszukać, a miejsc siedzących jest tak niewiele, że wszystkie są zazwyczaj zajęte. Koszy na śmieci też jest bardzo mało. Na stacjach metra tak samo – nie ma gdzie usiąść, na niektórych w ogóle nie ma ani jednego kosza, papierki trzeba chyba zjadać. Bardzo niepraktyczne i rozczarowujące rozwiązanie…

Pierwszy ciekawy budynek, jaki zobaczyliśmy po wyjściu z dworca i przejściu przez ulicę:

img_2420

Dalej szliśmy prosto przez bramę z wieżą:

img_2426

Po drodze kolejna wieża i stamtąd już prosta droga na rynek Starego Miasta.

img_2696

A na nim ratusz:

img_2441

Ze słynnym zegarem…

img_2525

…pod którym zbierają się co godzinę tłumy, żeby zobaczyć fenomen tego zabytku.

img_2523

Udaliśmy się również do husyckiego kościoła św. Mikołaja, gdzie natknęliśmy się na wesoły koncert chórku. Tę piękną barokową świątynię uważa się za historyczną siedzibę Czeskiego Kościoła Husyckiego.

img_2450

Następnie ruszyliśmy na słynny Most Karola. Pogoda nie rozpieszczała, widoki były średnie, a mimo to wszędzie były wielkie tłumy.

Na początek rzucił nam się w oczy „romantyczny” symbol tego miejsca:

img_2461

A potem próbowaliśmy się przecisnąć na drugą stronę Wełtawy, nieco ponad pół kilometra drogi. Most jak most.

img_2472

Po obu stronach napotykaliśmy różne miłe dla oka obrazy, gdzie jesień już mocno zaznaczyła swoją obecność.

img_2476

A na końcu, na drugim brzegu, czekała nas niespodzianka… jeszcze większy tłum! ;)

img_2482

Kilka ulic dalej było cicho i spokojnie…

img_2493

A nawet całkiem klimatycznie…

img_2516

Ale nadal czułam ten krakowski akcent.

img_2503

Choć takich sklepów u nas akurat nie ma. Zapragnęłam przy tej okazji zakupić bajkowego Krecika (Krtek) i od tej pory to jego poszukiwania determinowały trasę wycieczkową w tym dniu.

img_2532

Ale wieczór zapadł dość szybko, jak to w listopadzie bywa.

Nocleg mieliśmy w bardzo fajnym hotelu oddalonym zaledwie o kilka stacji metra od centrum. Połączenie było wręcz idealne. Niestety bilety musieliśmy kupować 30-minutowe, co było poniekąd stratą pieniędzy. No ale cóż, raz się żyje ;)

…………………………………………………………

Drugiego dnia udaliśmy się na Hradczany – pogoda również nie rozpieszczała, ale nie padało, więc z zapałem ruszyliśmy zwiedzać cały kompleks, łącznie ze słynną Złotą Uliczką. Najpierw przeszliśmy kontrolę plecaków, bo obiekt jest chroniony (urzęduje tam prezydent). Tu już było trochę lepiej, bo ludzi jakby mniej, a i klimat nieco ciekawszy, bo trochę przypominający stare miasto w Lublinie.

Stojąc w kolejce do wejścia podziwialiśmy widoki:

img_2555

Ostatnie spojrzenie na panoramę miasta i przekroczyliśmy bramę wejściową.

img_2568

Tuż po wejściu natknęliśmy się na Muzeum Zabawek…

img_2570

…na dziedzińcu którego stał sobie pewien chłopaczek. Mam nadzieję, że nie jest nieletni…

img_2573

…bo turyści masowo go łapią za pewną część ciała ;)

Przepraszam, skojarzenie zawodowe ;)

Kupiliśmy bilety na kilka obiektów i ruszyliśmy zwiedzać.

Bazylikę św. Jerzego,

katedrę św. Wita:

img_2577

Widoki cieszące oko perfekcjonisty:

img_2603

img_2611

img_2612

Jeden z dziedzińców:

img_2600

i drugie wyjście:

img_2602

Jedynym rozczarowaniem tego dnia była Złota Uliczka, której fenomenu nie rozumiem. Może mi go ktoś kiedyś wskaże, będę wdzięczna. Ale ogólnie było bardzo pozytywnie i sympatycznie.

img_2576

img_2640

img_2641

Wróciliśmy spacerkiem przez Wełtawę na Stare Miasto, tam zjedliśmy dobrą kolację.

Mistrzowie parkowania w Pradze:

img_2690

Niestety nie pomyśleliśmy, że w soboty zabytki w żydowskiej dzielnicy będą nieczynne, ale może kiedyś będzie okazja je zobaczyć.

img_2691

Przyszedł więc czas na powrót do hotelu.

…………………………………………………………

A trzeciego dnia obudziło nas piękne słońce! I mimo, że to był dzień powrotu (po południu mieliśmy pociąg), z radością udaliśmy się na oglądanie starego miasta od nowa. Tak, Praga w świetle promieni słonecznych jest zdecydowanie piękniejsza! Zresztą zobaczcie sami.

Rynek Starego Miasta (po lewej ratusz, z prawej kościół św. Mikołaja):

img_2704

img_2705

Pomnik Jana Husa:

img_2712

img_2707

Przyszedł i czas na słodką przekąskę:

img_2700

Ruszyliśmy na dalszy spacer…

img_2714

I znaleźliśmy się w raju!

Pełnym słodkości.

img_2716

I dotarliśmy nad Wełtawę, skąd rozciągał się piękny widok na Hradczany i Most Karola:

img_2721

Most Legii:

img_2753

W tle Teatr Narodowy:

img_2755

Tu ponownie Hradczany i Most Karola:

img_2778

Ostatecznie znów zawitaliśmy na słynnym Moście Karola. W promieniach słonecznych wszystko jest piękniejsze! :)

img_2785

I na koniec jeszcze dwa widoczki na prawo i lewo z mostu:

img_2784

img_2794

No dobra, ten będzie już naprawdę ostatni…

img_2795

W sumie szkoda było wracać, ale nic nie trwa wiecznie.

Zostało mi jeszcze kilka praskich miejsc do odwiedzenia i myślę, że kiedyś będę miała jeszcze okazję je zobaczyć :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *