Madeira jeep safari

IMG_1899+Podróżując autokarem nie będziemy w stanie tak dobrze poznać prawdziwego klimatu jakiejkolwiek wyspy, jak wówczas, gdy na wyprawę w mniej uczęszczane miejsca wybierzemy się samochodem terenowym. I o tym właśnie będzie piąta (ostatnia) część opowieści z Madery.

Zanim rozpocznę, chciałabym bardzo pochwalić biuro podróży Itaka. Jeżdżę od dziecka na zorganizowane wyjazdy z różnymi firmami, ale po raz pierwszy w życiu spotkałam się z tym, że pracowników biura obchodziły losy klientów w czasie od wymeldowania z hotelu do wylotu. Zwykle z pokoju trzeba się wynieść mniej więcej do południa i potem człowiek rzuca bagaż do przechowalni a z całym sprzętem elektronicznym na plecach plącze się po okolicy niejednokrotnie do wieczora, szukając sensownych posiłków, cienia i spokoju – a wszystko to z mocnym pragnieniem przetrwania do czasu wylotu. Nie w każdym hotelu jest możliwość spędzić sensownie te kilka godzin po wymeldowaniu. A Itaka zaproponowała bardzo fajne rozwiązanie – specjalne jeep safari dla tych, którzy mają wylot około północy. Podróż w miejsca, gdzie żaden autokar by nas nie zabrał. Grzech nie skorzystać – tym bardziej, że taką wyprawę i tak mieliśmy w planach. Brawo, Itaka!

Około południa przyjechał po nas duży jeep. Wsiedliśmy we czwórkę, a następnie przy innym hotelu dosiadły się jeszcze trzy osoby. Jedno miejsce pozostało wolne, dzięki czemu było nieco luźniej. Ja oczywiście zajęłam miejsce obok kierowcy, który zabawiał mnie przez całą drogę opowieściami o wyspie.

Pojechaliśmy najpierw na taras widokowy, z którego widać miasteczko Câmara de Lobos (więcej o miejscowości w tekście „Madeira – jedziemy dalej!”).

IMG_1904+

IMG_1901+

Stamtąd wybraliśmy się w dalszą podróż…

IMG_1887+

Kierowaliśmy się w coraz mniej popularne turystycznie tereny. Mieliśmy okazję obejrzeć, jak miejscowi uprawiają warzywa przeznaczone na własne potrzeby:

IMG_1914+

A poniżej rośnie kapusta. Nie zwija się w główki jak nasza, ale wygląda podobnie:

IMG_2001+

Na kolejnym postoju dojechał do nas trzeci jeep i mogliśmy – po krótkim odpoczynku – ruszyć w dalszą drogę…

IMG_1940+

IMG_1918+

…na prawdziwy off road!

IMG_1982+

IMG_1965+

Myślę, że to oczywiste, dlaczego warto jechać pierwszym samochodem… ;)

IMG_1960+

Później teren stawał się coraz bardziej nierówny, ale ujęć zbyt wielu nie mam – w takich chwilach człowiek trzyma się tego, co ma pod ręką, a każde ewentualne zdjęcie po prostu musi wyjść nieostre. Po kilkunastu minutach skakania na siedzeniach znów pojawiały się spokojniejsze drogi a nawet zabudowania.

Korzystając z okazji, zatrzymaliśmy się przy lokalnym spożywczaku. Ten ich Bols jest chyba jednak nieco inny niż nasz…

IMG_1999+

Chętni mogli napić się kawy w barze obok. Ale jednak nie wszystkim odpowiadała taka słoneczna pogoda. Dziwne, bo to miejscowy…

IMG_1998+

Po czasie wolnym pojechaliśmy do dzikich zakątków wyspy na grillowany obiad w plenerze.

IMG_2005+

Pyszny! ;)

IMG_20160614_143347

Tak posileni mogliśmy wreszcie pojechać zobaczyć lewady. Są to specjalne kanały (wyglądające jak betonowe rynny), transportujące wodę z gór i rozprowadzające ją po wyspie. Zazwyczaj nieutwardzone drogi biegną obok nich, ale my lewadę mieliśmy między kołami, przez co ciężko było wyrobić na ostrych zakrętach, aby jeep nie wpadł do wody (szczeliny były nieco szersze niż opony). A jeśli do tego doszły podeszczowe osuwiska…

IMG_2008

W tym miejscu miał się pojawić fajny filmik, w którym wygrzebujemy się autem z błota, ale nie załadował się z jakichś dziwnych „względów bezpieczeństwa”. Wrzucam więc jeden screen z pierwszych sekund tego filmu:

lewady 1

Potem jest już tylko ciekawiej. Tak tylko wspomnę, że po lewej stronie teren łagodnie chyli się ku przepaści.

Ale udało się, cali i zdrowi wspinaliśmy się coraz wyżej…

IMG_2041+

…zachwycając się cudownymi widokami

IMG_2017+

W pewnym momencie wkroczyliśmy na czyjś teren…

IMG_2050+

Tutaj rządzą one:

IMG_2058+

IMG_2083+

Pozwoliły nam wyjść i się rozejrzeć…

IMG_2073+

W tym czasie jeden śmiałek poszedł negocjować przejazd.

IMG_2070+

Na koszulce miał napisane „Matador”, więc to chyba właściwy człowiek do tego typu zadań…

Po kilkunastu minutach mogliśmy kontynuować wyprawę.

IMG_2104+

I przy okazji zbierać zioła.

IMG_2121+

Zgadniesz co to za przyprawa? (podpowiem, że używana jest do włoskich dań)

Powoli żegnając się z górsko-maderyjskim klimatem zjechaliśmy na dół, skąd udaliśmy się prosto do hotelu.

IMG_2129+

Po dobrej włoskiej kolacji w restauracji hotelowej mariny, autokar VIP zabrał nas na lotnisko. Nadszedł czas, by kończyć tę wspaniałą maderyjską przygodę.

Na pewno tam kiedyś wrócę, bo to wyjątkowe miejsce.

.

[przypominam o zakazie kopiowania i wykorzystywania zdjęć]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *