Hotelowe refleksje

IMAG0471To nie będzie kolejna recenzja.

O hotelach mogę powiedzieć wiele. Podróżuję od urodzenia, zarówno po Polsce naszej pięknej, jak i po innych krajach, a każda taka podróż niesie za sobą również doświadczenia związane z noclegiem. Niekiedy podczas jednego wyjazdu jest to kilka różnych miejsc, o różnym standardzie, mniej lub bardziej odpowiadające opisowi. Zatem „znam się, to się wypowiem”.

Meldując się w jakimś hotelu, pensjonacie czy innym tego typu obiekcie, jakkolwiek by go nie nazwać, mam wiele oczekiwań. Choć nie jestem osobą wymagającą luksusu, bo takie rzeczy ma się we własnym domu, a na wyjeździe ma być po prostu ciekawie, to jednak kilka kwestii jest dla mnie niezwykle ważnych:

1. atmosfera

2. obsługa

3. prywatność

4. jedzenie.

Nie będę pisać o cenach, kolorach ścian, wystroju i wyposażeniu, bo to wszystko można sobie zobaczyć na stronie lub przeczytać w recenzjach. To sprawa drugorzędna.

I zanim napiszę, o co mi dokładnie w poszczególnych punktach chodziło, to już teraz wam zdradzę, że Hotel Eclipse mieszczący się koło Wrocławia (miejscowość Domasław) wszystkie te punkty realizuje bezbłędnie.

Atmosfera jest najważniejsza. Bez pośpiechu, ułatwiająca odpoczynek. Miła muzyka do posiłku i takie tam. Zwykle wyjeżdżam gdzieś po to, żeby odetchnąć i nawet po intensywnym dniu, gdy wracam na nocleg, potrzebuję spokoju. Czegoś takiego doświadczałam zarówno w prywatnych pensjonatach górskich (np. Kościelisko, Bieszczady), jak i  w wysokiej klasy hotelach. Ale i były takie miejsca (choć to akurat niewielki odsetek), gdzie poziom mojej irytacji wzrastał z każdą minutą pobytu. Z różnych względów. Natomiast w Hotelu Eclipse mogłabym zamieszkać przez tydzień i w spokoju pracować. Jestem pewna, że byłby to bardzo dobrze wykorzystany czas. Niejedna apelacja mogłaby powstać w takich warunkach, widzę w tym jakiś potencjał.

Obsługa musi być miła, ale też nie może tworzyć sztywnej atmosfery czy powtarzać regułek, bo wtedy można poczuć się nieswojo. Co prawda, zachowanie wszelkich zasad, jakie obowiązują w ekskluzywnych hotelach i restauracjach nie jest dla mnie problemem, ale nie zawsze mam ochotę na takie „ą, ę”, szczególnie gdy jadę wypocząć. Jeśli pytam o to, co może znaleźć się na moim talerzu dzisiejszego wieczoru, będzie mi miło, gdy kelner będzie ze mną rozmawiał normalnie, coś doradzi, czasem rzuci jakimś zabawnym hasłem. I nie będzie co pięć minut przeszkadzał z pytaniami czy propozycjami, a po odłożeniu sztućców nie wystartuje po puste talerze jakby to były jedyne naczynia w całym hotelu. Oczekuję, że jeśli zapytam, jak znaleźć jakieś miejsce czy coś załatwić w okolicy, to ktoś mi to zwyczajnie opisze, bez uruchamiania procedury do nie-wiem-czego, graniczącej z organizowaniem konwoju do miejsca docelowego, bo zasadniczo rozumiem co się do mnie mówi, pod warunkiem, że logicznie i składnie. W Hotelu Eclipse załoga przez moje kilka dni pobytu zmieniała się, a kultura i życzliwość pozostawała na podobnym, wysokim poziomie. To się ceni. Było naprawdę miło.

Prywatność. Pracownikom niektórych hoteli przydała by się lekcja zachowania prywatności swoich klientów. Nie znoszę, jak pani sprzątająca grzebie w moich rzeczach, przestawia na łóżko coś, co leży na mojej walizce, a to z łóżka kładzie na krześle, bo tak jej się podoba, choć nie ma to żadnego logicznego uzasadnienia. Nienawidzę, gdy składa moje ubrania po swojemu, choć leżą w ładzie i składzie, bo nie ma prawa ich dotykać. Nie rozumiem, gdy zamyka mi mokrymi rękami otwartą na szafce książkę bez zakładki, bo musi wytrzeć kurz, który od wczorajszego sprzątania bez wątpienia narósł jak podatek. Gdy na stoliku zostawiam drogi sprzęt, szkła, filtry i inne takie, to nie życzę sobie czyichś paluchów na tym. Nie znoszę, gdy włazi nieproszona, a zdarza się to w niektórych (dobrych także!) hotelach i to czasem nawet wtedy, gdy na klamce od zewnątrz wisi stosowna informacja. A jak jeszcze ma pretensje, że ona chce tu sprzątać a ty siedzisz, to już naprawdę można stracić cierpliwość. Jak rozsypię na dywanie chipsy, to panią zaproszę stosowną informacją lub jej brakiem (zależy od hotelu). Jeśli będzie coś innego do ogarnięcia, również dam znać w ten sam sposób. To przecież żaden problem, skoro standardy komunikowania tego typu spraw są podobne w każdym cywilizowanym kraju. W miejsce, którego personel nic sobie nie robi z mojej prywatności, na pewno nie wrócę. Za to Hotel Eclipse proponuje coś naprawdę fajnego – obok każdych drzwi jest wyświetlacz (który można zaprogramować wewnątrz na panelu dotykowym) z informacją, czy pokój wymaga sprzątania, czy też lokator prosi o nie przeszkadzanie. Jak dla mnie idealnie! Nie trzeba się martwić, że dzieci w ramach zabawy pościągają zawieszki z klamek. Niestety, nie jest to udogodnienie powszechnie spotykane w innych hotelach, nawet tych zagranicznych. A szkoda. Tym bardziej plus dla Eclipse.

Ewentualnie jedzenie. Jeśli jest w cenie, to obowiązkowo musi być smaczne (mogą to być zarówno gołąbki z domowym rosołem, jak i coś niesamowicie wykwintnego). Jeśli natomiast nie jest w cenie (i na tym polega ta ewentualność punktu czwartego mojej wyliczanki), to wcale nie muszę tam jeść, bo w okolicy zapewne jest mnóstwo restauracji, żaden problem gdzieś pójść. Wokół Hotelu Eclipse nie ma wielkiego wyboru lokalowego (o ile jakiś jest w ogóle), ale to żaden problem – jedzenie naprawdę mają świetne, różnorodne i do tego w przystępnych cenach. Chętnie spróbuję jeszcze kiedyś innych dań, które oferują.

Pora podsumować.

Niewiele jest miejsc, w których czuję się dobrze na 100% a wygląda na to, że znalazłam kolejne. I chętnie tam wrócę.

http://www.eclipsehotel.pl/

4 myśli na temat “Hotelowe refleksje

  • 22 maja 2014 at 14:26
    Permalink

    Z polecaniem czegokolwiek jestem ostatnio bardzo ostrożna ;) Każdy ma innego oczekiwania i odczucia na dany temat (to co dla mnie jest idealnym miejscem noclegowym dla kogoś innego może okazać się totalnym nieporozumieniem ;] )

    W moim odczuciu warto odwiedzić hostel Cinnamon w Poznaniu (ta sama sieć hoteli znajduje się również we Wrocławiu i Krakowie).
    W moim odczuciu hotel ten warto odwiedzić :))
    W skrócie:
    – luźna, ‚domowa’ atmosfera (hostel prowadzony przez młodych ludzi),
    – 5 minut od rynku,
    – cena jak na ścisłe centrum Poznania przystępna (w cenie noclegu śniadanie),
    – lokale i restauracje pod oknami

    Reply
    • 22 maja 2014 at 20:56
      Permalink

      Wiadomo, że każdy ma inne oczekiwania. Mnie może odpowiadać, komuś nie musi, ale polecam, żeby tam pojechać i się przekonać.

      Nieśmiało planuję wypad w okolice Poznania, dlatego Twoja opinia jest dla mnie bardzo cenna. Dzięki :)

      Reply
  • 22 maja 2014 at 14:30
    Permalink

    a tak z innej beczki: skąd taka nazwa Twojego bloga ?
    Nurtuje mnie to od jakiegoś czasu ;D
    przypadek ?

    pozdrowienia około weekendowe
    :)

    Reply
    • 22 maja 2014 at 20:56
      Permalink

      Długa historia, kiedyś przy kawie Ci opowiem ;)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *