Obraź się!

obrazanie_sieMasz do tego pełne prawo.

Ja nie wiem, co się z ludźmi dzieje. Są tacy, z którymi mogę głupio gadać, prawić drobne złośliwości, nawet powiedzieć, że bez sensu chrzanią, a się nie obrażą, tylko pośmieją ze mną albo odpowiedzą w podobnym tonie… I jest fajnie, nikt nikomu nie rozpamiętuje wypowiedzianych zdań, nie myśli nad tym niepotrzebnie – po prostu nie wraca się do tego, bo po co. Taki już mój styl i kto mnie zna, ten wie, że mam specyficzny humor i podejście do wszystkiego. Nawet na uczelni czy w pracy zdarzało mi się powiedzieć (także ludziom, od których wiele zależy), różne rzeczy, najczęściej w formie żartu i nikt z tego powodu nie był zły. Ba, wręcz ułatwiało to kontakt, poprawiało relacje. Każdy, kto ma wysokie poczucie własnej wartości, nie zrobi sobie nic z małych żartobliwych przytyków, bo one zwykle nie mają na celu nikogo urazić. Gdybym chciała faktycznie kogoś obrażać, to doskonale wiem jak to zrobić i nie musiałabym się bawić w żadne dyplomatyczne podchody… Tylko akurat ja nie czuję potrzeby wyżywać się na ludziach.

A inni z kolei obrażają się o każde niefortunnie wypowiedziane słowo. Nawet, wydawało by się, neutralne czy rzucone dla żartu, nie zabarwione negatywnie. Ciężko się tak rozmawia, gdy wiesz, że musisz uważać na to, co mówisz. Zaczynasz wtedy unikać poważniejszych tematów. Bo może akurat za tydzień, miesiąc, rok usłyszysz, że to, co zostało powiedziane, kogoś zabolało. I w głowie tej osoby urosło do problemu nie do przeskoczenia, a z każdą kolejną godziną rozmyślania dodawała ona sobie kolejne 100% treści, które nie istnieją. Tylko czy nie można od razu rzucić „nie mów w ten sposób do mnie”, „nie podoba mi się to, co mówisz” czy pogadać, wyjaśnić? Albo odpowiedzieć w ten sam sposób? No ludzie, miejcie jaja!

Polecam wyjaśniać nieporozumienia od razu, zanim staną się wielkimi problemami niszczącymi relacje międzyludzkie. A jeśli cię jakieś słowo rzeczywiście dotknęło – powiedzieć, że sprawia ci przykrość to, co słyszysz i zapytać skąd te słowa. Bo nikt się nie będzie domyślał, że coś źle zrozumieliśmy…

Najlepiej jednak mieć trochę więcej dystansu do siebie.

Nie zawsze wszystko musi być śmiertelnie poważne.

Szkoda życia na obrażanie się! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.