Krytyka a rzucanie oskarżeń

krytykaTo zabawne, jak łatwo rzuca się oskarżenia nie znając faktów. A po jakimś czasie, zapominając o tym, co wyprawialiśmy sami, płaczemy, że ktoś nas źle ocenił, że oskarża, że przecież nas nie zna.

Krytyka, w moim mniemaniu, oznacza negatywny komentarz poparty dowodami lub subiektywnymi odczuciami. Bez używania inwektyw – bez obrażania. I najlepiej, by prowadziła do pozytywnej zmiany czy przemyśleń na temat tego, co złe.

Czyli żadnych: „to kanalie zwykłe!”, „syf jakich mało”, „ty złodzieju ty!”

Fakt, słownictwo świadczy o autorze. Natomiast w krytyce obowiązują zasady, których nie wolno naginać. Inaczej przerodzi się w zwykłe rzucanie oskarżeń.

Kilka lat studiów, doskonalący kurs zawodowy i już pierwszy miesiąc praktyki otworzyły mnie kiedyś na nieco inne podejście – nie oskarżać bez dowodów. Nie rzucać bezmyślnie, że „to zła kobieta była”, tylko wysłuchać obu stron. Nie mówić, że „ten to ma życie luksusowe i bezproblemowe”, bo może nie chwali się swoją trudną sytuacją w rodzinie. Przestać z tym „ja na jego miejscu nigdy bym tego nie zrobił(a)” – nie wiesz, co zrobisz w tej sytuacji. Ugryźć się w język zamiast mówić „dopiero rok temu męża pochowała a już się na kolorowo ubiera” (ma prawo i dzień po pogrzebie chodzić w czym chce – to nie znaczy, że nie cierpi z powodu straty) czy może „to morderca, wiem na pewno, bo jak kradł w markecie kabanosa, to widziała go głucha sąsiadka tym jednym słabym okiem, które jej zostało po wojnie”, bo

NIE JESTEŚMY SĘDZIAMI

czyjegoś życia, emocji, uczuć.

Nie wiemy, jak sytuacja wygląda w całości, jeśli nie ma nas w jej centrum na pozycji bezstronnego obserwatora. Nie jesteśmy uprawnieni do zamykania czyjegoś życia w ramy „dobrze/źle”, albo jak ktoś woli: „uczciwy/oszust”, jeśli nie mamy na to konkretnych dowodów – nie złapaliśmy za rękę, nie widzieliśmy filmu ze sklepowego monitoringu, nie mieszkamy z kimś 24/7. A paradoksalnie najczęściej jest tak, że najwięcej złego mamy do powiedzenia o ludziach, których nawet za dobrze nie znamy – o ile w ogóle… (nie wiemy co lub kto nimi kieruje przy podejmowaniu decyzji; coś usłyszeliśmy i dopowiadamy sobie resztę) albo o tych, którym zazdrościmy, widząc tylko wycinek ich życia. I dopiekamy, żeby bardziej bolało – „po co ma mieć lepiej niż ja”. Dlatego

ODNOSIMY SIĘ DO ZACHOWANIA, NIE OSOBY

I tak na przykład „jest głupi” lepiej zamienić na „według mnie postąpił głupio, ponieważ…”. Sformułowanie „według mnie” zasugeruje, że to jest tylko Twój subiektywny pogląd. Twój pogląd jest tylko Twój, świadczy o Tobie i – co najważniejsze – inni nie mają obowiązku się z nim zgadzać. Ba, nawet mają prawo myśleć inaczej! Wszak ważne teorie naukowe też mają zwolenników i przeciwników. Przepuszczając zasłyszane informacje przez wielkie koła zębate naszych doświadczeń życiowych sami wyrobimy sobie swój pogląd, nie są nam potrzebne czyjeś krzyki o tym jak mamy myśleć i dlaczego akurat on ma monopol na prawdę. Nikt nie ma, bo prawda jest jak dupa, każdy ma swoją.

Kolejna sprawa:

NIE EMOCJONUJ SIĘ BZDURAMI

a w szczególności sprawami, na które nie masz żadnego realnego wpływu.

Będziesz zdrowszy.

Nie od dziś wiadomo, że negatywne nastawienie do czegoś/kogoś w połączeniu z dużym ładunkiem emocji to istna bomba. Taka mieszanka potrafi wiele zniszczyć, a w najlepszym przypadku zrobić kupę niepotrzebnego nikomu dymu.

Uwierz, nie chciał(a)byś, żeby Cię ktoś skazał bez porządnych dowodów a całkiem możliwe, że Ty robisz to codziennieskazujesz, oskarżasz, niszczysz czyjś mały świat.

Nie warto, zajmij się sobą.

krytykant

Tym bardziej, że jeżeli przesadzisz z wylewaniem jadu, sam(a) możesz znaleźć się w sądzie (tym prawdziwym), a tam nie będziesz już tak „anonimowo” cwaniakował(a) jak w internecie co, być może, zdarzało Ci się robić do tej pory.

.

.

Zdjęcia do dzisiejszej notki:
1. sliwerski-pedagog.blogspot.com
2. http://poziomkislow.wordpress.com/2012/10/05/zdrowa-krytyka-czy-chore-krytykanctwo/

4 myśli na temat “Krytyka a rzucanie oskarżeń

  • 12 czerwca 2013 at 07:34
    Permalink

    Bardzo interesujący post – zgadzam się w 100 %. Najgorsze jest to, że ludzie również nie potrafią przyznać się do błędu oraz przeprosić za swoje zachowanie.

    Reply
    • 12 czerwca 2013 at 14:40
      Permalink

      Przyznanie do błędu i przeprosiny to temat na inną, znacznie dłuższą notkę.

      Reply
  • 1 kwietnia 2014 at 15:36
    Permalink

    Mieszkam w małej wsi i w bloku jest sąsiadka która zawsze i wszystkich wyzywała i na policję latała tak było od pamiętnych czasów aż do dziś nie rozumię dlaczego uwzięła się na mnie ale ze szła ze mnie i uwzięła się na syna. Tak syn siedział więzieniu i wyszedł i chce żyć normalnie ale tu się nie da ten babsztyl ciągle na policje jeżdzi i tak w kółko boję się że kiedyś nie wytrzymam i powiem jej parę nie przyjemnych słów .co powinnam zrobić.

    Reply
    • 1 kwietnia 2014 at 19:12
      Permalink

      Nie prowadzę poradnictwa, nie dam też gotowej recepty na to, jak żyć. Każdy ma swój rozum i postępuje wg swojego sumienia.

      Jedyne, co mogę zalecić, to spokojne podejście do tematu i nie przejmowanie się, bo ludzie są różni i nie da się wszystkim dogodzić.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.