Cypr wrześniową porą [cz.2]

Cypr widokW drugiej części opowieści o Cyprze chciałabym się skupić na miejscach, które warto zobaczyć i paru innych ciekawych sprawach.

       Wiedzieliście, że Cypr ma problemy z wodą? Tę pitną sprowadzał statkami z Grecji. Opady są tak małe, że nie wystarczają na zaspokojenie pragnienia mieszkańców i turystów. Według informacji uzyskanych od przewodników, tylko hotele mają pod dostatkiem wody. W prywatnych domach już nie jest tak różowo, trzeba czekać z praniem czy innymi wodnymi czynnościami na odpowiednią chwilę – na dostawę wody.

       Jako miłośniczka dobrych hoteli i bezstresowego wypoczynku, nawet nie poczułam tego problemu, choć nie ukrywam, że chciałabym niejednokrotnie będąc gdzieś za granicą odwiedzić jakiś miejscowy dom i zapytać „jak wam się tu żyje?” Kilka razy miałam taką okazję, na przykład wtedy, gdy mieszkałam u portugalskiej rodziny. Albo u holenderskiej. Albo gdy jadłam lunch z Turkiem, a on nie nadążał z odpowiedziami na setki moich pytań. Natomiast wakacje na Cyprze służyły wypoczynkowi z odrobiną zwiedzania, jakoś nie było okazji do zamęczania tubylców dłuższymi rozmowami.

       Postanowiłam dzisiaj dokończyć długo odkładaną cypryjską opowieść, ponieważ za miesiąc będę miała nowe informacje z kolejnego miejsca i chętnie się nimi tu podzielę. Pierwszą część historii można znaleźć tu: http://zapomnij.com/?p=1026

       A wracając do Cypru – zdecydowaną większość hotelowych gości stanowili Rosjanie i Anglicy. Rosjanie dość łatwo rzucali się w oczy – głośniejsze rozmowy, mnóstwo złota na sobie, kosztowne zamówienia i próby wejścia na kolację bez stroju wieczorowego. Ale mimo to było bardzo kulturalnie, jak na hotel wysokiej klasy przystało. Starsi ludzie w windzie zagadywali, pozdrawiali, żartowali, ciągle się uśmiechali. Żadne tam sztywne towarzystwo niczym z monachijskiego hotelu 4*. Było naprawdę przyjemnie. W końcu wszyscy przyjechaliśmy odpocząć, a nie wykłócać się z obsługą o drobiazgi.

.

Przejdźmy jednak do zwiedzania:

1. Rejs z Paphos wzdłuż wybrzeża przez Coral Bay na półwysep Akamas. Takie rejsy są organizowane z portu, różnymi środkami lokomocji, zależnie od ceny i organizatora. Warto. Bo można ciekawie spędzić czas na morzu. Bo można się szybko opalić. Bo można zażyć kąpieli wśród przepięknych widoków, mając pod nogami kilka metrów głębin. Bo można zobaczyć wielkie żółwie. Bo można poznać fajnych ludzi z wielu zakątków świata, którzy – tak jak my – przyjechali odpocząć od codzienności.

Cypr Lazy Day Akamas

2. Safari w górach Troodos. Samochody terenowe zabrały nas z hotelu, wioząc przez malownicze zakątki Cypru. Oglądaliśmy faunę i florę, wioski i miasteczka, a dowcipny kierowca jeepa opowiadał o wszystkim co mijaliśmy. Pokazano nam jak wyglądają piece chlebowe stojące przy wiejskich dróżkach, jak wygląda i jak pachnie świeża łodyżka pewnej znanej przyprawy. Zobaczyliśmy z góry zbiornik wodny, który gromadzi tak cenny dla Cypryjczyków dar z Europy – wodę. Podobno nawet miała miejsce taka sytuacja, że zabrakło kilku metrów rur, żeby doprowadzić wodę ze statku greckiego do zbiornika i całą wodę wylano do morza. Kolejnym etapem był taras widokowy i tradycyjna cypryjska knajpka ze zgromadzonymi starymi tradycyjnymi przedmiotami przy kominku.

Cypr jeep

Zobaczyliśmy także most wenecki oraz klasztor Kykkos (Holy Monastery of Kykkos) z nieco ograniczonym panem na warcie biegającym za turystami ze „szlafrokami” na ramieniu i krzyczącym o konieczności okrywania kolan. Urocze.

Cypr Kykkos

 Następnie zwiedziliśmy miasteczko Omodhos (z klasztorem Świętego Krzyża – The Monastery of  the Holy Cross), reklamowane jako „the land of wine”. To między innymi stąd Polacy „wynoszą” dziesiątki litrów wspaniałego trunku o nazwie Commandaria. Jest to wino-legenda produkowane na Cyprze już w starożytności.

Cypr Omodhos

A na koniec wyprawy warto było także zobaczyć słynne skały Afrodyty (Petra Tou Ramiou), wokół których zgromadziło się wiele legend.

Cypr Petra Tou Ramiou

3. Nikozja i Kyrenia. Stolica Cypru jest podzielona linią demarkacyjną, która przenosi nas do innego, tureckiego świata. Jedynie lewostronny ruch się tam zachował. Wiele by można opowiadać o samej Nikozji, jednak żadne słowa nie oddadzą wrażenia, które robi ta stolica. Pomijając fakt, że podobno jest najgorętszym miejscem  na wyspie, o jej specyficzności z pewnością przesądza podział na część grecką i turecką.

Cypr Nikozja

Warto poczuć ten klimat i powiew tureckich wpływów, warto poznać historię i zanurzyć się w kulturze. W licznych sklepach z pamiątkami można znaleźć różnorodne wyroby ze srebra, między innymi talizman płodności (nie tylko na dzieci, ale na pieniądze i wszystko co chcemy pomnożyć podobno też;) oraz talizman w kształcie owocu granatu, który ma zespalać rodzinę.

Cypr talizman płodności

Po tureckiej stronie obowiązkowo należy odwiedzić Kyrenię z pięknym portem i ruinami zamku, a także Muzeum Wraku Żaglowca.

Cypr Kyrenia port

Cypr Kyrenia

Natomiast dalej, w Bellapais, polecam zwiedzić opactwo. A obowiązkowo po stronie tureckiej w czasie wolnym udać się na mały relaks w knajpce przy piwie Efes.

Cypr Bellapais

Powyższe krótkie omówienie to zaledwie 1% tego, co można przeżyć i zobaczyć na Cyprze. Tam po prostu trzeba pojechać. Jak dotąd Paphos to najlepsze miejsce na odpoczynek, w jakim byłam (no, może nie licząc Bieszczad;). Żadne inne nie dawały mi takiego spokoju, odpowiedniego poziomu, leniwych atrakcji i dobrej pogody zarazem. Może dlatego, że zwykle gdziekolwiek jadę, nastawiam się na zwiedzanie. A tu, bez rezygnacji ze zwiedzania, udało się naprawdę wypocząć (to też zasługa hotelu, w którym był błogi spokój) i nabrać sił przed kolejnymi życiowymi wyzwaniami.

 

3 myśli na temat “Cypr wrześniową porą [cz.2]

  • 3 października 2013 at 07:15
    Permalink

    Wygląda na to, że warto pojechać na Cypr, choćby tylko raz w życiu. Cudowne widoki, wspaniałe plaże, nietypowa kultura łącząca cechy grecki i tureckie. Lato praktycznie przez cały rok – można polecieć zimą i chodzić z krótkim rękawkiem – idealne dla kogoś, kto nie lubi zimna i śniegu, może się wyrwać z polskich mrozów.

    Reply
    • 3 października 2013 at 21:42
      Permalink

      W sumie 17 stopni zimą to całkiem przyzwoita temperatura. Za to noce chłodne. Na wyjazd o tej porze roku wybrałabym chyba jednak Emiraty :)

      Reply
  • 4 listopada 2014 at 17:44
    Permalink

    Oto chodziło. Gratuluje autorowi

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.