Idzie zima zła!

Zima 2009 i 2010
Miało być dopiero w środę (ale też będzie) i w dodatku zdecydowanie inaczej. I wcale nie chodzi o to, że zima zaskoczyła drogowców, bo robi to co roku – dokładnie tak, jak sesja zaskakuje studentów. O co więc chodzi?

O to, w jaki sposób zaskakują komunikaty i czynności tzw. „władz miejskich”.

Rok temu w Lublinie do Sylwestra włącznie nie dało się normalnie jeździć samochodem po zaśnieżonych drogach, największe ulice były białe (nawet, gdy śnieg nie padał), bo miasta nie było stać na posypanie asfaltu solą (nie ważne, czy „stać” w sensie finansowym, czy zmierzenia się z zadaniem). A pługi, jeżdżące po chodnikach, kilkakrotnie na moich oczech wjechałyby w stojące na światłach samochody albo w ludzi na przystanku. 1 stycznia drogi były już posypane solą, czarne jak węgiel. Nie na długo oczywiście.

A jak jest teraz?

Znalazłam artykuł na Interii (klik), który informuje, że dzisiaj w Lublinie zamknięto najważniejsze drogi wyjazdowe z miasta, pracuje cały miejski sprzęt odśnieżający i – podobno – solarki. Lublin jest odcięty od świata, stał się ponownie „Polską B”. Dodatkowo władze miasta „apelują do mieszkańców by – w miarę możliwości – nie wyjeżdżali swoimi samochodami na ulice miasta”. No chyba logiczne, że w taką pogodę nie pojadę do Tesco na zakupy, bo się po prostu nie da! Śnieg pada nieprzerwanie przez calutki dzień, za niedługo nie zabaczę balustrady balkonu przez okno.

Więc może wsiąść w komunikację miejską? Lepiej nie… MPK ma spore opóźnienia na pierwszym przystanku od pętli w normalny dzień, a co dopiero teraz… Jeśli dziś już cokolwiek jedzie, to trzy te same autobusy naraz. Żeby dostać się do Śródmieścia trzeba wyjść z domu jakieś dwie godziny wcześniej (normalnie dojazd powinien zająć ok. 15 minut). Jeśli coś nawala w normalnych warunkach, to nie można się spodziewać, że w takiej śnieżycy będzie w ogóle działało (MPK i tak ma u mnie wielki minus, dlatego teraz nie będę się na nich wyżywać, kiedy warunki są naprawdę trudne).

Do czego zmierzam? Wszystko jest nie tak z funkcjonowaniem Lublina w warunkach zimowych. Drogi całą zimę są białe, wszystko się opóźnia lub w ogóle nie działa. Auta na oponach zimowych wpadają co chwilę w poślizg, miasto jest dosłownie sparaliżowane przez cały śniegowy okres, bo średnia prędkość poruszania się to 30km/h.  Tylko kto za to odpowie? Oczywiście – nikt. I tak sobie będziemy wspólnie funkcjonować, bo w tym roku nie spodziewam się rewelacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *