Część trzecia: Pora, by podsumować.

Podsumowaniem niech będzie Uniwersalny Słownik Tunezji dla Początkujących Turystów from Poland.

BAKSZYSZ – napiwek, który sprawia, że pani sprzątająca robi z prześcieradła zwierzątko, a do drinka dodają Ci słomkę lub parasolkę – zależy ile dinarów dasz; bez tego nie przychodź drugi raz jeść w tej samej restauracyjce, bo będą bardziej „gościnni” niż sami Polacy; także pan kierowca w wycieczkowym autokarze szerzej się uśmiechnie na błysk pieniążka.

CREPS – naleśnik z czekoladą; dobry ale mały ;)

CZAS W TUNEZJI – pomimo różnych dziwnych informacji, jakie plączą się po serwisach informacyjnych, wybierając się tam latem przesuwamy zegarek o godzinę wstecz.

DINAR – waluta tunezyjska; nie wolno jej wywozić ani zgubić kwitów z kantoru, celnicy czasem przeszukują portfele, a zaraz potem, za wszelkimi kontrolami lotniskowymi w barze otrzymujemy resztę w dinarach – na pamiątkę.

JĘZYK – generalnie każdy, dla opornych na naukę proponuję przyswojenie sobie tylko jednego zwrotu: „No, thank you!” – powinno wystarczyć w prawie każdej sytuacji.

KOBIETY – Tunezyjki w większości chodzą okryte długimi szatami, ale często w sposób „europejski”, najmodniejsze noszą chusty drogich firm. A turystki? jasne, że blondynki mają ogromne powodzenie, tak jak wszyscy naiwni turyści, którzy zostawiają tam kasę za zupełnie nie przydatne drobiazgi. A już jak wisi na szyi aparat, to znacznie trudniej opędzić się od handlarzy i złodziei.

KOTY – chodzą wszędzie, są dzikie, nieokiełznane… gdy widzą jedzenie mogłyby chyba oczy wydrapać, byle je dostać; ogromne ich ilości świadczą o tym, że kotów się tam nie przerabia na kotlety.

MEDINA – wydzielony obszar w mieście, wieczny bazarek, gdzie złodzieje nie śpią, mięso sprzedaje się bez lodówek, a wszędzie dookoła słychać „Polska, dobra cena, za darmo!”; jedyny sposób, żeby spokojnie przejść tamtędy to zachować kamienną twarz i nie rozglądać się na boki, a już tym bardziej nie należy wchodzić , jeśli nie jest się zainteresowanym długą pogawędką; tam należy pilnować wszystkiego, łącznie ze sobą nawzajem.

MĘŻCZYŹNI – to oni są najbardziej widoczni wszędzie, co zapewne świadczy o ich pozycji w rodzinie, społeczeństwie; gdzie się na nich nie natkniemy, powtarzają to samo: „Where are you from?”, „What’s your name?” czy „Hi, how are you?” będące zachętą do dalszej rozmowy prowadzonej w znacznie bardziej nachalny sposób niż u nas.

MUZYKA – trzeba się do niej przyzwyczaić, nie jest to łatwe. Uzupełnia ją drżący śpiew, który naprzemiennie śmieszy, wprawia w osłupienie i drażni – przynajmniej mnie.

PIWO – Celtia lub Heineken – wybieraj… ja i tak wolę colę.

PSY – nie spotkałam żadnego, boję się pomyśleć, z czego był sos na obiad…

RAMADAN – muzułmański miesiąc postu, który oznacza co najmniej dziwne godziny pracy, brak dostępnych rozrywek przed zachodem słońca i – jako że to słownik dla Polaków – trudności z kupnem alkoholu w sklepach; przed wykupieniem wyjazdu najlepiej sprawdzić, czy nie napatoczymy im się w trakcie świętowania.

SUK – targ, trzeba się zdecydowanie targować – jak wszędzie na tych terenach – podajemy swoją propozycję kwoty często ponad połowę niższą, zależy od produktu i nieznacznie podczas dyskusji podnosimy; wersja dla odważnych i szybko uciekających: po wylicytowaniu spróbujcie wyjść grzecznie informując, że jednak nie chcecie kupować…

TAXI – tylko żółte i tylko z numerem na boku.

WODA – nie jest tak toksyczna jak u innych Arabów, można nią normalnie umyć zęby, a tym bardziej umyć twarz; nie wiem skąd te wszystkie plotki, klątwa faraona dopada głównie w państwie faraona.

Wszelkie dodatkowe komentarze odnośnie wakacji w Tunezji są chyba zbędne. Znacie moje zdanie na ten temat i wystarczy. Ale przyznać muszę, że opaleniznę po dniu na basenie miałam rewelacyjną! ;)

Dla zainteresowanych:

Na ten temat wypowiadał się też kiedyś Kominek – dla ludzi o mocniejszych nerwach! ;)

  1. http://kominek.blox.pl/2007/04/TUNEZJA-OCZAMI-KOMINKA.html
  2. http://kominek.blox.pl/2007/05/MEDINA.html
  3. http://kominek.blox.pl/2007/05/OSTATNI-DZIEN-W-TUNEZJI.html
  4. http://kominek.blox.pl/2007/05/KONIEC-PRZYGODY.html

Negatywnie o Tunezji także pisała Eumenida (notka polecona przez Onet):

http://niechzyjebal.blog.onet.pl/NIGDY-WIECEJ-DO-TUNEZJI,2,ID381155859,n

więc, jak widać, nie jestem sama ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.