O inteligencji słów kilka.

Co to jest inteligencja?
Najprościej mówiąc (z psychologicznego punktu widzenia), jest to zdolność rozumienia i odpowiedniego reagowania na rzeczywistość, zdolność kojarzenia, bystrość, pojętność. Czyli ogólnie rzecz biorąc, inteligentna osoba powinna umieć dostosować się do każdej sytuacji. Socjolodzy natomiast określą tym mianem warstwę ludzi wykształconych, wykonujących złożoną pracę umysłową.

Jak więc ma się jedno do drugiego? Mówiąc, że ktoś jest inteligentny, mamy na myśli pewien stan umysłu. Mówiąc, że jest z rodziny inteligenckiej, mówimy o jego „dobrym pochodzeniu”.

Inteligencja a bogactwo – zależność?
Może kiedyś. I też pewnie nie zawsze. A dziś? Śmiesznym byłoby twierdzić, że każdy bogaty człowiek jest inteligentny. Bo co powiedzieć o tzw. nowobogackich, którzy myślą, że świat to oni, a tak naprawdę jedyne adekwatne ich określenie to cham, prostak… Co innego rodzina z zasadami, bogata od pokoleń, na stanowiskach, obracająca się w kręgu ludzi kulturalnych, elokwentnych. Wtedy można by zaryzykować stwierdzenie, że bogaty=inteligentny. I chyba tylko wtedy…

Skąd się bierze inteligencja w człowieku?
Myślę, że wszystko zależy od danej osoby i czynników, które na nią wpłynęły (np. wychowanie, środowisko). Tego się nie można nauczyć ot tak. To się kształtuje w nas przez całe życie, zaczynając od tego, co widzimy we własnym domu. Niestety teraz wielu ludzi na siłę robi z siebie inteligentów, przypisuje sobie cechy, których nie ma i mieć nie będzie… Takie czasy chyba…

Czy inteligencja idzie w parze z wykształceniem?
Znów użyję słowa „kiedyś”… Teraz wszystko odwróciło się o 180 stopni. Odkąd tytuł magistra jest dostępny dla każdego, a nawet idiota może zrobić doktorat, nie ma mowy, by ta reguła się zachowała. Odwołam się znowu do moich doświadczeń. Znam wielu ludzi z całkiem różnym wykształceniem. Od absolwentów zawodówki, bez matury, po doktorów, profesorów itp. I spotkałam się z sytuacjami, kiedy osoby wykształcone (nieraz nawet powyżej magistra) nie umiały się zachować, czyli innymi słowy nie znały zasad dobrego wychowania. Przywitać się toto nie umie, „dziękuję” gryzie, a już żeby zadzwonić i zapowiedzieć swoją wizytę (lub odwołać, żeby ktoś specjalnie nie czekał), to po co. Już nie wspomnę, że nie wie, co się mówi, jak się do kogoś dzwoni. A ta mania wyższości! Ja się pytam: z jakiej racji? Wielka „inteligencja”… Z kolei znam osobę, która nawet matury nie ma, a odznacza się wyjątkową kulturą, potrafi się znaleźć w każdym towarzystwie…

Wniosek z tego, że człowieka powinniśmy cenić za to, jaki jest, a nie ile ma tytułów i jak wielką gębę, by się tym chwalić.
A inteligencja, jak na nowe czasy przystało, chodzi własnymi ścieżkami i ciężko byłoby ją teraz umieścić w jakichś konkretnych ramach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.